Blog

Nici PDO – chwilowe trendy czy zabieg przyszłości?

Nici PDO pojawiły się na polskim rynku kilka lat temu. Nowa generacja włókien liftingujących bardzo szybko zyskała uznanie w oczach specjalistów medycyny estetycznej. Rozwiązanie te pokochali również Pacjenci. Obeznani z zabiegami odmładzającymi dali szanse niewiadomej. Szerokie spektrum upiększających rytuałów powiększyło się o kolejną „perełkę”. Obecnie nici liftingujące cieszą się popularnością na całym świecie. Na zabieg z ich użyciem decydują się głównie przedstawicielki płci pięknej, które pragną spowolnić nieubłagalnie płynący czas. Nic nie wskazuje na to, że w następnych coś się zmieni. Nici liftingujące PDO dołączyły do kanonu ponadczasowych zabiegów odmładzających.

Historia nici liftingujących PDO nie jest w żaden sposób spektakularna. Pierwsze nici pojawiły się w branży beauty kilkanaście lat temu. Początkowo mieliśmy do czynienia jedynie z rozwiązaniami syntetycznymi oraz złotymi, a więc… nierozpuszczalnymi. W medycynie estetycznej kluczową kwestią jest powtarzalność zabiegów. Szerokie spektrum usług specjalistów uwzględnia niemal wszystko to, co możemy po krótszym bądź dłuższym czasie powtórzyć. Stałe, a więc pozbawione cechy wchłanialności nici – chociaż na tamten czas niebywale praktyczne – nie były dostosowane do potrzeb Pacjenta.

Medycyna estetyczna sprzyja walce z czasem.

Niekiedy pozwala cofnąć się o kilka, kilkanaście, a w skrajnych przypadkach nawet o kilkadziesiąt lat. Niweluje skutki nieubłagalnie biegnących dni, tygodni i miesięcy. Chwilowo spowalnia procesy starzenia się skóry. Sprawia, że możemy cieszyć się wymarzonym wyglądem znacznie dłużej, aniżeli w czasach bez niej. Medycyna estetyczna to dział medycyny, który rozwija się w zastraszającym tempie. Nie ma roku, w którym na rynku nie pojawiłoby się nowe rozwiązanie. Rozwiązanie stworzone z myślą nie tylko o kobietach, ale również mężczyznach – wszystkich, którzy pragną coś zmienić. Niekiedy odpowiednio dobrany zabieg przywołuje na twarzy Pacjenta uśmiech. Jeszcze w innym przypadku ratuje mu życie. Aby efekty tych zabiegów były satysfakcjonujące, musza być powtarzalne. Zwykłe nici nie sprostały wyzwaniu. Wraz z upływem kolejnych lat skóra traciła jędrność, opadała, wiotczała – nierozpuszczalne nici szybko zmieniały miejsce sprawiając dodatkowo nas oszpecając.  

Z czasem w branży estetycznej pojawiła się kolejna generacja nici – wysokojakościowe rozwiązanie wykonana z polidioksanonu (PDO). Nici PDO nie były żadną nowością, przynajmniej, jeśli chodzi o szeroko pojętą medycynę. Od dawna wykorzystywano je w zabiegach chirurgicznych – jako szwy. Całkowicie rozpuszczalne nici zrewolucjonizowały sektor zabiegów upiększających. Cienkie, w pełni bezpieczne dla zdrowia i życia, a po iniekcji niezauważalne i niewyczuwalne – dość szybko znalazły pokaźne grono zwolenników. Nici PDO sprawiły, że zabiegi liftingujące z ich użyciem stały się powtarzalne.

Nowa generacja nici PDO ciągle się rozrasta. Już teraz wyróżnić możemy kilka rodzajów nici. Te różnią się od siebie nie tylko długością, ale przede wszystkim funkcjami. Rozwiązania proste, skręcone oraz z haczykami wykorzystywane są w medycynie estetycznej na znacznie szerszą skalę niż nam się wydaje. Zakres ich stosowania nie ogranicza się jedynie do twarzy. Już teraz, dzięki niciom PDO, możemy wymodelować nasze ciało, poprawić defekty powstałe po ciąży, a także zwalczyć problemy z łysieniem. Niezależnie od rodzaju, każda nić charakteryzuje się rozpuszczalnością, a także szybkim, niemal natychmiastowym działaniem.

W czym tkwi fenomen nici PDO?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Zabiegi z użyciem nici PDO cieszą się tak wielką popularnością ze względu na swoje efekty. To jedno z niewielu rozwiązań, które niemal zawsze działa. Nie bez powodu mówi się o nich „lifting bez skalpela”. Nici PDO poniekąd zrewolucjonizowały branże beauty. Włókna polidioksanonowe są w pełni bezpieczne. Od dziesiątek lat stosowane w medycynie nie narażą nas na żadne powikłania, skutki uboczne, czy trwale szpecące efekty. Ich aplikacja jest wyjątkowo szybka.

Sam zabieg, razem z krótkim wywiadem, nie trwa dłużej, aniżeli 30 minut. Iniekcja podskórna jest bezbolesna. W przypadku szczególnie newralgicznych obszarów odbywa się z udziałem znieczulenia miejscowego. Wstrzyknięcie nici nie jest inwazyjne – czego nie można powiedzieć o klasycznych zabiegach chirurgicznych. Lifting bez skalpela nie pozostawia znamion i blizn. Co więcej, po zabiegu możemy wrócić do wykonywania codziennych czynności. Nici PDO nie wymagają okresu rekonwalescencji. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy dochodzili do siebie w domowym zaciszu. Wystarczy kilka dni, aby skóra doszła do siebie.

Lifting bez skalpela.

Nieocenione nici PDO – bezpiecznie i szybko poprawiają wygląd skóry. Odpowiednio zaaplikowane wygładzają zmarszczki oraz bruzdy, niemal całkowicie przebudowują skórę, redukują cienie pod oczami, a także mają działanie wolumetryczne. Chociaż nie są one odpowiedzią na wszystkie bolączki związane z procesami starzenia się skóry, bez wątpienia eliminują większą ich część. To, co jest szczególnie ważne, to widoczność efektów. W przypadku nici PDO te widoczne są natychmiast. Nie za tydzień czy za miesiąc, ale zaraz po opuszczeniu gabinetu lekarskiego. Oczywiście, nici rozwijają swoje działanie. Z każdym kolejnym dniem efekt będzie się poprawiał. Dopiero po około 10 dniach dochodzi do procesu neokolagenezy – tworzenia się nowego kolagenu.

Nici PDO, w porównaniu do innych znanych rozwiązań, nie powodują efektu maski. Każda przedstawicielka płci pięknej boi się, że po wyjściu z gabinetu straci naturalne piękno, a jej twarz będzie wyglądać sztucznie. Same nici pełnią role swojego rodzaju rusztowania dla skóry. Ich działanie nie sprowadza się jedynie do „podnoszenia”. Włókna polidioksanonowe zmuszają naszą skórę do przebudowy. Pobudzają odpowiednie komórki, stymulując jednocześnie produkcje elastyny i kolagenu. Są jak „zastrzyk energii”. Stanowią swojego rodzaju sygnał dla naszego ciała – dźwięk, na który rozpoczynają się wszystkie procesy regenerujące. Można powiedzieć, że to stymulant. Chociaż od niego wszystko się zaczyna, to nasze własne ciało odpowiada za dalsze zmiany. Stąd też, decydując się na zabieg nićmi PDO nie jesteśmy w stanie uzyskać efektu maski. Warto mieć na uwadze, że same nici po kilku miesiącach rozpuszczają się, zaś ich pozostałości są z organizmu wydalane.

Czy nici PDO przetrwają próbę czasu?

Biorąc pod uwagę fakt, że nici PDO przodują w branży beauty już od dobrych kilku lat, można śmiało stwierdzić, że przetrwały próbę czasu. Chociaż istnieją przeciwskazania do zabiegu z ich użyciem, są one niewielkie, a w porównaniu z inwazyjnymi zabiegami chirurgicznymi praktycznie znikome. Ciężko mówić o skutkach ubocznych zabiegu. Te, ze względu na jakość nici, są niemożliwe. Z mniejszymi bądź większymi problemami możemy spotkać się tylko wtedy, gdy zabieg przeprowadzany jest nieprawidłowo – bez poszanowania przepisów BHP, w niesterylnych warunkach, przy użyciu wątpliwej jakości nici, ewentualnie przez osobę, która nie ma odpowiedniej wiedzy, doświadczenia oraz umiejętności w tym zakresie. Mimo że zabieg nićmi PDO jest szybki i niemal bezbolesny, nadal jest zabiegiem. Może być on wykonywany jedynie przez certyfikowanych lekarzy – nigdy przez kosmetyczki, kursantki czy specjalistów mobilnych.

Nici PDO zdobyły największą popularność jako typowy zabieg odmładzający. Wydaje się, że nic nie jest w stanie wyeliminować ich z rynku. Zmianie ulega jedynie zastosowanie włókiem polidioksanonowych. Te stopniowo się poszerza, obejmując swoim zakresem kolejne partie ciała. Nici PDO doskonale budują rusztowanie skóry – i to nie tylko tej na twarzy. Można je stosować również na szyje, dekolt, biust, pośladki, brzuch i ramiona. Ginekologia estetyczna wykorzystuje nici polidioksanonowe w zabiegach mających na celu poprawę wyglądu okolic intymnych np. po ciąży. Nici te są świetną alternatywą dla wielu innych rozwiązań odmładzających np. botoksu. Dodatkowo, są w synergii z innymi zabiegami np. osoczem bogatopłytkowym.  

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych